DSC03106

W ubiegłą niedzielę 9 czerwca w piękne słoneczne popołudnie pod GOK-iem zebrała się grupa ponad 60 miłośników wycieczek rowerowych. Tym razem zaplanowaliśmy wyjechać do Muzeum Stolarstwa i Biskupizny w Krobi. Wśród uczestników rajdu pojawił się także włodarz gminy Grzegorz Matuszak z małżonką oraz sołtysi i radni z naszej gminy. W związku z tym, że sam przejazd był atrakcją, trasa do Krobi została nieco wydłużona. Uczestnicy rajdu przejechali przez Kościuszkowo, Ludwinowo i  Sułkowice. Do Krobi dojechali przed godziną 16. Tutaj kolarze zostali przywitani przez właścicieli Muzeum i Stolarstwa i Biskupizny, którzy podzielili wycieczkę na trzy grupy. Na początku pan Marek Hałas oprowadził zainteresowanych po fabryce mebli. Została ona wybudowana w 1922 roku przez Teofila Hałasa, ojca Rajmunda Hałasa i działała jeszcze do 1989 roku, kiedy to prowadził ją aktualny właściciel muzeum. Wewnątrz zachowano wystrój i wyposażenie zakładu stolarskiego, pochodzące częściowo z XIX wieku – dla dzisiejszej młodzieży to totalna abstrakcja. Oprócz narzędzi stolarskich i ciesielskich można było zobaczyć unikat: zachowany oryginalny silnik gazowy niemieckiej firmy Deutz AG, który w czasach przodków został zakupiony za 300 dolarów, a wyprodukowano ich 800 sztuk. Ponadto uczestnicy mogli przyjrzeć się dwóm wodnym piecom fornirskim. Całość kolekcji muzealnej uzupełniają liczne dokumenty, związane z funkcjonowaniem zakładu. W muzeum prowadzone są na co dzień warsztaty z intarsji – twórczości w drewnie. Nie chodzi tu jednak o drewniane przedmioty, ale zadaniem twórcy jest odpowiednie dobranie koloru i faktury drewna oraz umiejętne i dokładne wpasowanie go w obraz. Przypomina to nieco puzzle, ale jeden cykl zajęć to 10 spotkań po 3-6 godzin.

            Drugim punktem wycieczki była ścieżka dendrologiczna. Uczestnicy otrzymali test do uzupełnienia, który stanowił podstawę do wylosowania nagród. Pani Andrzejewska oprowadziła grupę po tajemniczym ogrodzie, gdzie rośnie trzydziestopięciometrowa topola, jedna z najstarszych w gminie Krobia, ale też zaprezentowała pigwowiec – krzew, którego owoce przypominają cytryny. Po przejściu ścieżki edukacyjnej, na której znajdowały się beczki do poboru wody i lampy solarne uczestnicy mogli odpocząć przy kawie i cieście drożdżowym z pępowskiej piekarni GS ufundowanym przez GOK. Na końcu spotkania zostały wręczone nagrody dla trzech osób, które wzięły udział w teście. Wylosowali je Wiktor, Wanessa i pan Pawlak. Na zakończenie dyrektor GOK Leszek Żelazny zaprosił uczestników na zbliżające się Dni Pępowa. Jak się przekonaliśmy, taka wycieczka była potrzebna, bo choć mieszkamy po sąsiedzku jak dotąd nikt wcześniej w tym muzeum nie był. Droga powrotna wiodła przez Chwałkowo, Krzyżanki i Gębice. O 19:00 podróżnicy byli z powrotem w Pępowie.

            Gminny Ośrodek Kultury kieruje podziękowania:

- przede wszystkim dla pana Marka Hałasa, właściciela muzeum i jego pomocników, za wspaniałe i ubogacające warsztaty, za gościnę i serdeczne przyjęcie uczestników

- niezastąpionej i najlepszej jednostce OSP Pępowo, która nieprzerwanie towarzyszyła uczestnikom i zabezpieczała trasę

- pani Dorocie Kordek za przechowywanie placka drożdżowego w chłodni, dzięki czemu nie sfermentował i  był przepyszny

- oraz wszystkim uczestnikom, którzy zawsze z chęcią i zaangażowaniem biorą udział w wyprawach i dopytują o następne. Wzorem ubiegłych lat 2 lipca pojedziemy na odpust do Borku Wielkopolskiego i zainteresowanych już zachęcamy do przedbiegów, gdyż trasa wynosi 50 km w dwie strony.